Muzeum Regionalne Ziemi Limanowskiej

Aktualne wydarzenia

74. ROCZNICA LIKWIDACJI GETTA W LIMANOWEJ

Wczoraj w Muzeum Regionalnym Ziemi Limanowskiej odbyło się spotkanie związane z 74. rocznicą likwidacji getta w Limanowej. Wcześniej uczestnicy udali się na cmentarz żydowski przy ulicy Kolejowej, gdzie zapalono znicze, odprawiono modlitwę, z udziałem księdza Daniela Świątka z Bazyliki Matki Boskiej Bolesnej, oraz oddano hołd pomordowanym w czasie okupacji niemieckiej mieszkańcom Limanowej. Warto dodać, że limanowski kirkut w latach II wojny światowej był miejscem masowych egzekucji lokalnej społeczności żydowskiej, następnie zniszczony w 75% przez Niemców, którzy używali macew do brukowania ulic i limanowskiego rynku, dalszą dewastację przeszedł w okresie powojennym.

            W sali konferencyjnej Muzeum o godzinie 18 głos zabrał Artur Franczak dyrektor Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej w Nowym Sączu, który swoim wystąpieniem przybliżył zebranym uczestnikom cele, założenia i przebieg „Aktion Reinhardt” – masowej zagłady Żydów na terenie Generalnego Gubernatorstwa oraz w rejonie białostockim. Prelegent zwrócił uwagę, na wcześniejsze koncepcje władz III Rzeszy, zakładające deportację wszystkich Żydów na tereny wschodnioeuropejskie lub Madagaskar, jednak z uwagi na powolne postępy Wermachtu na froncie wschodnim oraz dominację floty alianckiej na morzach i oceanach, oba pomysły okazały się nierealne. Decyzja na temat formy „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” zapadła na konferencji w Wannsee 20 stycznia 1942 roku, pod przewodnictwem SS-Obergruppenführera Reinharda Heydricha szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy oraz Protektora Czech i Moraw. Na terenie Generalnego Gubernatorstwa utworzono trzy obozy zagłady: w Bełżcu, Treblince i Sobiborze, pod kierownictwem Odilo Globocnika, szefa sztabu operacji, w których straciło życie około 2 milionów obywateli państw europejskich pochodzenia żydowskiego. Żydzi limanowscy zginęli w większości w obozie zagłady w Bełżcu.

            Druga część spotkania przybrała charakter rozmowy, którą prowadził Łukasz Połomski – dyrektor Sądeckiego Sztetlu z Murrayem Goldfingerem (urodzonym w 1926 roku) – jednym z nielicznych ocalonych ze starosądeckiego getta. „Moniek” Goldfinger pochodzi z Wierchomli, natomiast rodzina ojca mieszkała w przedwojennej Limanowej (jego dziadkiem był prawdopodobnie limanowski rzeźnik J. Goldfinger – wymieniony w księdze adresowej Polski z 1930 roku). W czasie likwidacji starosądeckiego getta, w lesie nad Popradem, zginęła właściwie cała rodzina Murraya – rodzice, pięć sióstr oraz trzech braci. Następnie trafił do obozu w Rożnowie – Lipiu, gdzie pracował w elektrowni wodnej, skąd poprzez Jasło i Warszawę trafił do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau i został przydzielony do pracy w kopalni. Wspomnienia z oświęcimskiego obozu dotyczyły przede wszystkim warunków pracy oraz oskarżenia o sabotaż – w wyniku czego Goldfinger doznał postrzału i przebywał w szpitalu obozowym, prowadzonym przez doktora Josefa Mengele. Stamtąd trafił na roboty do Rzeszy i w ostatniej fazie wojny do obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie, niedaleko Weimaru. Przed pewną śmiercią ocalił Goldfingera amerykański myśliwiec, który ostrzelał kolumnę SS prowadzącą więźniów na rozstrzelanie do pobliskiego lasu. Po wojnie Murray Goldfinger zamieszkał w Stanach Zjednoczonych. Piekło Holocaustu zawarte w jego wspomnieniach, wywarło niezatarte wrażenie na zgromadzonych w muzeum słuchaczach.