Muzeum Regionalne Ziemi Limanowskiej

Jarmark św. Marii Magdaleny

28 kwiecień 2020
ASTERIX, OBELIX, IDEFIX I KULT SOLARNY W BESKIDZIE WYSPOWYM?

Na przełomie er i w dwóch pierwszych wiekach po śmierci Chrystusa obszar Beskidu Wyspowego należał do ogólnoeuropejskiego kręgu kulturowego, określanego mianem La Tène, którego nosicielami były plemiona celtyckie zamieszkujące tereny od Oceanu Atlantyckiego na Zachodzie, po równiny nadczarnomorskie na Wschodzie. Celtowie, przez Rzymian zwani Galami, wykształcili specyficzną cywilizację charakteryzującą się unikatową sztuką, wytwarzaną ceramiką oraz religią, której elementami była m.in. wiara w reinkarnację (wędrówkę dusz) oraz składanie ofiar ludzkich bóstwom solarnym i chtonicznym.
            Na ślady osadnictwa celtyckiego archeologowie natrafili na górze Grodzisko koło Szczyrzyca. Prowadzący w tym miejscu badania w 1952 r. Andrzej Żaki odkrył pochodzące z okresu lateńskiego ułamki ceramiki grafitowej pionowo żłobionej oraz fragmenty cienkościennej ceramiki typu celtyckiego – te stosunkowo niewielkie znaleziska stały się dla niego podstawą do wysunięcia daleko idących wniosków, mianowicie istnienia na szczycie wzniesienia celtyckiego, warownego castellum (kasztelu). Tezę tę kontestował zdecydowanie weryfikujący wykopaliskowo stanowisko w latach 1955-1956 Gabriel Leńczyk, który ze względu na brak wyraźnej warstwy kulturowej z okresu lateńskiego i przemieszania zabytków celtyckich z wcześniejszymi (reprezentującymi kulturę łużycką) i wczesnośredniowiecznymi, stwierdził że Grodzisko nie ma związku ze stałym osadnictwem Celtów, a ich obecność miała charakter sporadyczny spowodowany kultowym charakterem góry. Częściowo wnioski te potwierdził Antoni Jodłowski w latach 1979-1980, określając że zachowane na szczycie relikty wałów i fos pochodzą w całości z XII/XIII w., natomiast nie odrzucał możliwości istnienia w tym miejscu lateńskiej osady otwartej. Datowanie przeprowadzone na podstawie serii ceramiki wskazuje, że zanik ewentualnego osadnictwa celtyckiego, związanego z „grupą tyniecką” (zasiedlającą okolice Krakowa) na górze Grodzisko nastąpił w I w. p.n.e/ I w. n.e.
            Ludność celtycka przybywała do Beskidu Wyspowego również z południa, o czym świadczą osady otwarte zlokalizowane w dolinie Dunajca. Odnajdywana na stanowiskach w tym rejonie ceramika wskazuje na występowanie osadnictwa kultury puchowskiej, która utożsamiana jest z celtyckim plemieniem Kotynów, wspomnianym w Germanii Tacyta. Główne siedziby Kotynów znajdowały się na terenie współczesnej zachodniej Słowacji, jednak jak wzmiankuje rzymski historyk na przełomie er zostali oni podbici przez germańskich Kwadów, tworzących na Morawach tzw. Regnum Vannianum, co znajduje odbicie w znaleziskach archeologicznych, gdyż na osadach puchowskich z tego okresu występuje warstwa zniszczeń (tzw. horyzont katastrofy). Prawdopodobnie w wyniku wojny z Germanami, część plemienia Kotynów przeniosła się na północ, zasiedlając dolinę Dunajca, a następnie rejon podkrakowski, prowadząc jednocześnie intensywny handel z limesowymi prowincjami rzymskimi: Panonią i Noricum (obecne Węgry i Austria), o czym świadczą liczne znaleziska monet rzymskich w Beskidzie Wyspowym (m.in. skarb z Laskowej i Męciny oraz pojedyncze denary ze Skrzydlnej i Stronia). Istnienie osadnictwa puchowskiego po północnej stronie Karpat trwało do lat 70. II w. n.e., a jego zanik związany był z wojnami markomańskimi toczonymi przez Cesarstwo rzymskie z germańskimi, dackimi i sarmackimi plemionami nad Dunajem w czasach panowania Marka Aureliusza. Jak przekazuje rzymski historyk Kasjusz Dion w czasie jednej z kampanii legionów rzymskich na początku lat 70. II w. n.e., zmierzającej do uniemożliwienia Kwadom przesiedlenia się na północ od Karpat, Kotynowie zerwali sojusz z imperium, co skutkowało następnie przesiedleniem całego plemienia do prowincji Panonia (deportacje dużych grup ludnościowych były charakterystyczne dla polityki Rzymu względem Barbaricum). Jednocześnie w związku z wędrówką germańskich Gotów i Gepidów znad Morza Bałtyckiego w kierunku Morza Czarnego (przybyłych ze Skandynawii, którą bizantyńskich historyk Jordanes określił jako vagina nationum – wydalającą liczne plemiona na dalekie wędrówki) rejon podkrakowski i Beskid Wyspowy zajęła kultura przeworska (utożsamiana z germańskimi Wandalami i Burgundami), która wchłonęła resztki osadnictwa puchowskiego.
            Z obecnością Kotynów w dolinie Dunajca, jest prawdopodobnie związane stanowisko na górze Łyżka, gdzie rozpoczynają się obecnie badania archeologiczne, jednak już w wyniku prospekcji powierzchniowej zostały odnalezione fragmenty ceramiki grafitowej – charakterystyczne dla kultury lateńskiej. Zajmująca wcześniej tereny Polski kultura łużycka produkowała grubościenne naczynia lepione ręcznie, podobnie jak następująca po Celtach kultura przeworska, a od V w. n.e. Słowianie – w przeciwieństwie do tej techniki wyroby celtyckie były przeważnie toczone na kole garncarskim, w efekcie czego uzyskiwano m.in. delikatne naczynia cienkościenne, zawierające domieszkę grafitu, importowanego z Moraw.       
            Jednym z najważniejszych świąt obchodzonych przez Celtów było Beltane (obok Samain przypadającego 1 listopada, Imbolc 1 lutego oraz Lugnasad 1 sierpnia). Etymologia nazwy uroczystości nie jest do końca wyjaśniona, część badaczy sugeruje że słowo Beltane oznaczało „jasny ogień”, „dobrze czyniący ogień” lub od słowa bel – świecący, błyszczący ogień”, inni natomiast łączą ten dzień z bóstwem solarnym Belenosem, tłumacząc nazwę jako „ognie Belenosa”. Święto to wypadało 1 maja i oznaczało koniec ciemnej części roku i nastanie jasnej, początek lata i stanowiło opozycję do Samain – początku zimy i pierwszego dnia nowego roku. Kalendarz celtycki miał charakter lunarny, a jak podaje Juliusz Cezar w Corpus Caesarianum podział czasu był określany przez ten lud nie według dni, lecz nocy – które tym samym wyznaczały początki miesięcy i lat. Rozpoczęcie Beltane przypadało zatem w nocy pomiędzy ostatnim dniem kwietnia, a rozpoczynającym się nazajutrz majem. Podobnie jak w przypadku listopadowego święta, w wierzeniach celtyckich była to noc poza czasem – wiosna zakończyła się o zmroku, natomiast pora letnia zaczynała się dopiero rano, co powodowało wyjątkową łatwość przenikania się świata rzeczywistego, ze światem zmarłych lub „tamtym światem” (w interpretacji eschatologii celtyckiej występują znaczne różnice i sprzeczności). Mieszanie się odmiennych rzeczywistości odbywało się przede wszystkim na szeroko pojętej granicy: brzegu morza lub rzeki, skraju leśnej polany lub na wzgórzach – w wierzeniach Celtów miejsca te miały szczególną moc i umożliwiały czasowe odwiedzenie przez śmiertelników zaświatów, których mieszkańcy z kolei mogli nawiedzać Ziemię.
            W związku z tym, że Beltane wyznaczało początek lata (z punktu widzenia gospodarki pasterskiej, a nie rolnej – maj był czasem wypędzaniem stad na pastwiska) to charakterystyczne dla jego obchodów były liczne rytuały związane z ogniem. W świecie celtyckim, w przeddzień tego święta, wygaszano wszystkie paleniska w domach aby w wigilię Beltane druidzi mogli na terenie świętego kręgu rozpalić nowy – letni. Ceremonia te polegała zazwyczaj na wznieceniu dwóch dużych ognisk, przy wtórze druidycznych inkantacji, a następnie przeprowadzeniu pomiędzy nimi stad bydła – był to swego rodzaju rytuał oczyszczenia, który miał chronić zwierzęta przed chorobami i jednocześnie uwolnić je od złych duchów – zadamawiających się w nich w okresie zimowym. Znaczenie tego rytuału może być rozpatrywane dwojako: z jednej strony rozpalanie ognisk miało naśladować promienie słoneczne, będące źródłem ciepła i światła i warunkujące wzrost roślin, z drugiej natomiast decydujące znaczenie mogła mieć puryfikacyjna moc ognia pochłaniającego wszystkie szkodliwe elementy materialne i duchowe, które zagrażały życiu ludzi, zwierząt i roślin. Według pierwszej z tych teorii ogień ma moc twórczą, przeciwnie w drugiej gdzie jest siłą niszczycielską. Obecnie badacze skłonni są opowiadać się bardziej za koncepcją ognia jako elementu oczyszczającego w dawnych religiach i w ten sposób postrzegany jest obrzęd dokonywany przez druidów w czasie Beltane, jednak rozpalane na ziemi ogniska miały prawdopodobnie także sprowokować ogień niebiański, czyli słońce, do mocniejszego rozpalenia się. Oprócz rytuałów związanych z pomyślnością materialną święto to miało przypuszczalnie także charakter orgiastyczny, ponieważ maj uznawany był za miesiąc wolności, erotyzmu i kontaktów pozamałżeńskich. Pogląd ten wynika częściowo z mitologii celtyckiej (zachowanej w przekazach z terenu Irlandii) – to właśnie w wigilię Beltane Creiddylad, która była przyrzeczona wojownikowi o imieniu Gwythyr fab Greidiawl, została porwana przez Gwyna fab Nudd – co znalazło odbicie w tradycji ludowej. Ciekawym zwyczajem zarejestrowanym w m.in. w Akwitanii i adaptowanym następnie przez chrześcijaństwo, było staczanie ze wzgórz płonących kół (symbolu solarnego). Kultowe znaczenie tego obrzędu mogło nawiązywać do codziennego ruchu słońca po nieboskłonie.
            Wiązanie majowego święta z kultem solarnym, sprawia że Beltane było prawdopodobnie poświęcone ogólnoceltyckiemu bogu słońca Belenosowi, którego sanktuaria były odkrywane przez archeologów zwłaszcza w Galii, północnej Italii, Noricum (górna Austria) ale także na wschodnich rubieżach osadnictwa celtyckiego. Bóstwo to bardzo często utożsamiano z innymi postaciami panteonu: Grannosem i Lugiem, natomiast przez Rzymian identyfikowane było z greckim Apollonem – taka interpretacja wynika pośrednio z passusu zawartego w De bello gallico Cezara, który pisze: Deum maxime Mercurium colunt (…). Post hunc Apollinem et Martem et Iovem et Minervam. De his eandem fere, quam reliquae gentes, habent opinionem: Apollinem morbos depellere (…) [„Z bogów najbardziej czczą Merkurego (…). Po nim Apollona, Marsa, Jowisza i Minerwę. O bóstwach tych mają podobną opinię jak inne ludy: Apollon oddala choroby (…)”]. Przypisywanie Belenosowi uzdrowicielskich mocy sprawiało, że był on uznawany za patrona lekarzy, chorych, dzieci oraz gorących źródeł. Utożsamienie bogów celtyckich z panteonem grecko-rzymskim sprawia, że identyfikacja ich imion jest mocno utrudniona – lateńskie nazwy bóstw podał w swoim poemacie Pharsalia rzymski poeta Lukan, który jednak wzmiankował jedynie imiona najwyższej trójcy: Taranisa (identyfikowanego z Jowiszem), Teutatesa (rzymskiego Merkurego) oraz Esusa (Marsa): et quibus inmitis placatur sanguine diro Teutates horrensque feris altaribus Esus et Taranis Scythicae non mitior ara Dianae [„I ci, co okrutnego krwią srogą czczą Teutata,/ I co Esusa strasznego dzikimi czczą ofiarami,/ I Taranisa ołtarz, nie lepszy niż ów scytyjskiej Diany”]. Niemniej jednak kult Belenosa jest dostatecznie dobrze poświadczony źródłowo, głównie dzięki licznym inskrypcją z terenów zromanizowanej Galii (m.in. z Saint Sabine), a także sporadycznym wzmiankom literackim u autorów antycznych: według poety Auzoniusza jeszcze w IV w. jego świątynia istniała w Burdigali (współczesne Bordeaux), Tertulian poświadcza obecność kultu w Noricum, a Herodian wzmiankuje Akwileję. Partnerką Belenosa była przypuszczalnie bogini Belisama („najjaśniejsza”), uznawana za jedno z potężniejszych bóstw żeńskich w świecie celtyckim (zarówno wyspiarskim, jak i kontynentalnym), która przypuszczalnie w Irlandii była czczona pod imieniem Brigit, natomiast Rzymianie utożsamiali ją z Minerwą. Podwójna natura tej bogini – występującej jako istota niebiańska (solarne) oraz jako bóstwo rzeczne, sprawiała że podobnie jak Belenosowi przypisywano jej uzdrowicielskie moce. Według innych badaczy małżonką celtyckiego Apollona była Sirona lub Rosmerta.
            Kolejną boską parą, której kult partycypował prawdopodobnie w obrzędach święta Beltane, byli Smertullos – bóg śmierci i płodności, oraz Rosmerta – bogini śmierci i zniszczenia, a zarazem obfitości i płodności, okazjonalnie opisywana jako bogini wiosny i uzdrawiania (jej imię próbuje się odczytywać jako „Wielka Karmicielka”, która była przypuszczalnie lokalnym wcieleniem Wielkiej Matki Epony, w Irlandii czczoną pod imieniem Morrigana). Sprzeczność pomiędzy właściwościami tych bóstw jest wyłącznie pozorna, ponieważ w większości kultur pierwotnych zjawisko śmierci łączyło się w naturalny sposób z życiem, co widoczne jest choćby w cyklach natury, a także w mnożeniu się nowych bytów na bazie rozkładu wszelkich materii organicznych. Cykliczna, życiodajna moc słońca sprawiała, że to co martwe ożywało (często w zmienionej formie), zatem Smertullos i Rosmerta mogli w wierzeniach celtyckich posiadać jednocześnie naturę solarną, ale także chtoniczną (podziemną). Innym bogiem hipotetycznie odbierającym cześć w czasie Beltane był Taranis – Jupiter, władca nieba i gromów oraz bóstwo solarne. O jego związku z majowym świętem świadczy pośrednio sposób składania mu ofiar przez druidów – antyczni komentatorzy poematu Lukana, interpolowali do jego tekstu o trójcy naczelnych bogów celtyckich, informację mówiącą o tym, że ofiary poświęcone Taranisowi palono, Teutatesowi topiono w kotle z wodą, natomiast Esusowi wieszano na drzewie. Ogień był zatem silnie związany z kultem Taranisa.
            Krwawe ofiary były stałym elementem obrzędowości w religiach naturalnych, których moc była nie do przecenienia według kapłanów poszczególnych religii. Odbieranie życia, wiązało się ściśle z powstawaniem nowego lub też ochroną istniejącego, wskazanego w intencji ofiarników. Okazją do składania żywych istot w ofierze były najczęściej tragiczne dla danej społeczności wydarzenia takie jak epidemia lub wojna, gdzie dar dla bóstwa miał charakter przede wszystkim przebłagalny. W trakcie ważniejszych ceremonii bóstwom ofiarowywano zazwyczaj byki – jak wynika z opisu druidycznych praktyk autorstwa Pliniusza w Historia naturalis: powinny być one koloru białego (duos admovent candidi coloris tauros). Innymi regularnie składanymi w ofierze zwierzętami były woły i świnie – których mięso było następnie konsumowane w trakcie uroczystości (spożycie rosołu z konia lub rudej świni miało charakter obrzędowy – pozwalało na nawiązanie łączności z bóstwem), znaleziska archeologiczne wskazują ponadto, że  rytualnie zabijano również konie i psy. Inną kategorią ofiar obrzędowych byli ludzie, częstokroć składani w ofierze celtyckim bóstwom. Wskazują na to zarówno grecko-rzymskie źródła literackie, ale także artefakty archeologiczne odnajdowane w miejscach sprawowania kultu. Odbiorcami tego rodzaju darów była m.in. wspomniana przez Lukana triada bogów: Esus, Teutates i Taranis (nawiązanie uczynione przez poetę do „scytyjskiej Diany” odnosi się do ludzkich ofiar składanych Artemidzie na Chersonezie Taurudzkim – współczesnym Krymie), ponadto Cezar przekazuje interesującą informację, która dotyczy najprawdopodobniej obchodów święta Beltane: Alii immani magnitudine simulacra habent, 4 quorum contexta viminibus membra vivis hominibus complent; quibus succensis circumventi flamma exanimantur homines. Supplicia eorum qui in furto aut in latrocinio aut aliqua noxia sint comprehensi gratiora dis immortalibus esse arbitrantur; sed, cum eius generis copia defecit, etiam ad innocentium supplicia descendunt [„Niektóre plemiona posługują się w tym celu ogromnymi kukłami, których poszczególne członki wyplecione z prętów wypełniają żywymi ludźmi; po ich podpaleniu ludzie ci giną, ogarnięci płomieniami. Uważają, że dla bogów nieśmiertelnych najmilsze ofiary są z tych, których przyłapano na kradzieży, rozboju czy w ogóle na jakichś wykroczeniach; ale gdy tego rodzaju ludzi brak, to decydują się także na ofiary z niewinnych”]. Opis rzymskiego namiestnika Galii i przyszłego dyktatora wskazuje, że ten widowiskowy rytuał ofiarny był skierowany do bóstwa solarnego – prawdopodobnie Taranisa, jeżeli zestawi się ten passus ze wzmiankami komentatorów poematu Lukana. Jedynymi uprawnionymi do składania ludzkich ofiar byli druidzi, natomiast rytuały z udziałem zwierząt mogli sprawować także vates – prorocy, w Irlandii zwani filidami. Grecki geograf Strabon wspomina, że u Cymbrów (plemię celtyckie z Półwyspu Jutlandzkiego) w krwawych ofiarach jeńców wojennych brały udział biało odziane kapłanki-wróżbitki: otwierały ciała pojmanych przeciwników w celu badania ich wnętrzności lub też podcinały im gardła nad brzegiem miedzianego kotła, obserwując następnie sposób ściekania krwi.
            Tradycyjnie przyjmuje się, że religia celtycka (przed romanizacją) miała charakter naturalny, w którym rolę świętych miejsc pełniły m.in. gaje (zwłaszcza dąbrowy) lub źródła wody. Przekazy autorów starożytnych i badania archeologiczne dowodzą, że również inne struktury służyły celom rytualnym. Greccy historycy opisujący plemiona celtyckie, używają kilku terminów o zróżnicowanej semantyce: Τέμενος – oznaczające fragment uświęconego terenu, wyraźnie odgraniczonego od otoczenia, ze znajdującym się na środku ołtarzem, oraz ίερόν – sanktuarium w centrum konsekrowanego terenu. Rzymskie ekwiwalenty tych słów: fanum i templum posiadają analogiczne znaczenie, chociaż Cezar w narracji o obrzędach Galów zastosował niestandardowe określenie: locus consecratus. W Galii i Brytanii w wyniku romanizacji zaczęły powstawać świątynie celtyckie wzorowane na architekturze rzymskiej, natomiast w miejscach gdzie oddawano cześć bóstwom pod gołym niebem stosowano zasadę magicznego kręgu – odgradzającego święte miejsce od świata profanum – wiązało się to z wiarą w moc zamkniętego obwodu, który chronił wewnętrzny obszar przed działaniem złych sił. Przestrzeń tą zakreślano w ustalony sposób: od prawej strony do lewej – zgodnie z kierunkiem dziennej wędrówki słońca i otaczano ją kamieniami, drewnianym płotem, nasypem lub rowem (często stosowano kilka tych form jednocześnie) – w środku znajdował się ołtarz oraz inne elementy rytualne: święte drzewo, drewniany słup, menhir (pionowy głaz), święte ognisko, skrzynia z odciętymi głowami oraz tzw. kocioł „obfitości”. Przyjmuje się, że każdy ród (klan) posiadał własne centrum religijne, które służyło do sprawowania kultu, a także odbywania wieców i nawiązywania kontaktów ze zmarłymi. Częstokroć okręg kultowy lokalizowany był na szczycie wzgórza lub góry (np. w Polsce przypuszczalnie Ślęża i Łysa Góra).
            Niewystarczający stan badań archeologicznych na terenie Beskidu Wyspowego nie pozwala jednoznacznie określić, czy istniały na tym terenie celtyckie miejsca kultowe. Teza Gabriela Leńczyka o religijnym charakterze góry Grodzisko w Szczyrzycu/ Poznachowicach Górnych oparta jest na stosunkowo nikłych przesłankach, wynikających z przemieszania materiału ceramicznego na stanowisku, związanego z późniejszym osadnictwem na tym miejscu. Przypuszczalnie podjęte badania archeologiczne na górze Łyżka, mogą przynieść nowe odkrycia w tym zakresie i pozwolić na postawienie tezy o tym, że masyw ten stanowił centrum religijne dla osad puchowskich zlokalizowanych w dolinie Dunajca. Niemniej jednak Beskid Wyspowy przez kilka wieków znajdował się w orbicie wpływów plemion celtyckich i pomimo braku jednoznacznych dowodów na stałe osadnictwo w tym rejonie, z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że kult bóstw celtyckich i związane z nim obrzędy były sprawowane na niektórych beskidzkich szczytach.

 

IKONOGRAFIA SOLARNA W SZTUCE CELTYCKIEJ

Sztuka celtycka w swoich najbardziej charakterystycznych przejawach łączona jest powszechnie z okresem chrześcijańskim i terenami m.in. Irlandii, gdzie rozwijały się skryptoria o bardzo specyficznej stylistyce, najlepiej chyba reprezentowanej przez Księgę z Kells (ok. 800 r.). Jednak sięgając do celtyckich kultów przedchrześcijańskich odnaleźć można, na przykład w ikonografii wierzeń solarnych, korzenie motywów wykorzystywanych w późniejszych wiekach na terenach zasiedlonych przez Celtów.
Kult solarny przekraczał regionalne granice i był powszechny w całym świecie celtyckim. Jednakże pod względem ikonograficznym można rozróżnić wpływy regionalne w posługiwaniu się ideogramami, symbolami i atrybutami bóstw solarnych. Na przykład w dolinie Rodanu w Prowansji bóstwom słonecznym i miejscom kultu Słońca przypisywano koła słoneczne, z kolei w Pirenejach zamiast koła bardziej rozpowszechniła się swastyka.
Odczytywanie tych znaków jednak w wielu przypadkach jest utrudnione, przez co pozostają one w kręgu symboli o wielorakim znaczeniu. Bardzo istotne jest w badaniach nad ikonografia celtycką odtworzenie całego kontekstu przedstawienia, by podjąć próbę interpretacji. Atrybuty mogą mieć zarówno charakter ogólny i być wspólne dla kilku różnych bóstw oraz być typowe tylko dla określonego bóstwa. Charakter symboli celtyckich w dużej mierze zależy od funkcji pełnionej przez bóstwo i pozostałych elementów graficznych pojawiających się na określonym przedstawieniu np. dzik przy wizerunku kobiecym będzie zwierzęciem lunarnym związanym z zaświatami i płodnością, natomiast przy bóstwie męskim należy je odnosić do zagadnień wojny. Trudno jest też ustalić jednoznacznie przy poszczególnych rzeźbach kamiennych, płaskorzeźbach czy wyrobach jubilerskich wpływy celtyckie lub rzymskie, gdyż oba kręgi kulturowe miały silną skłonność do zapożyczania i asymilowania wzorów obcych.
Taką mieszanką wpływów, ale też połączenie rozmaitych wzorów ikonograficznych, które w trakcie interpretacji dają bardzo skomplikowany obraz systemu wierzeń, prezentuje słynny kocioł z Gundestrup. Znaleziony w częściach na torfowisku koło Gudestrup (Dania), a obecnie przechowywany w Muzeum Narodowym w Kopenhadze po złożeniu okazał się naczyniem (o wymiarach ok.40 cm wys., ok. 70 cm śr.) prawie w 90% ze srebra, wykonanym w technice repusowania, datowanym na II-I w. p.n.e.


Kocioł z Gunestrup (Dania), II-I w.p.n.e., srebro, repusowanie, wys. 40 cm, śr. 70 cm, Muzeum Narodowe w Kopenhadze

Najczęściej kocioł z kopenhaskiego muzeum określany jest jako produkt tracki. Jednak ornamentyka, w tym pojawiający się charakterystyczny instrument dęty carnyx czy naszyjniki tzw. torques wiążą go ze światem celtyckim. Również rogate bóstwa oraz wykorzystanie symbolu kół słonecznych świadczą o tym, gdyż w kultach trackich w ogóle się one nie pojawiały. Jednak sprawę interpretacji komplikują dodatkowo wizerunki lwów, lampartów i słoni wiązanych z kulturami azjatyckim, obok których widnieją przedstawienia gryfów czy koników morskich charakterystycznych dla Jonii oraz postacie orantów z uniesionymi ramionami typowe dla krajów Azji Mniejszej. Różnorodność motywów i wpływów sprzyjał wytworzeniu się wielu sprzecznych teorii na temat pochodzenia i znaczenia tego zabytku. Większość naukowców, po analizie ikonograficznej, jednak podkreśla dominację celtyckich wzorów i wiąże kocioł z rytualnymi naczyniami ofiarnymi Celtów.
      W kontekście motywów solarnych najbardziej interesujące są dwa fragmenty przedstawień z duńskiego kotła. Na pierwszym fragmencie widnieje popiersie bogini, flankowanej kołami o sześciu szprychach. Znaczenie przedstawiania komplikują dwa stworzenia podobne do słoni, dwa gryfy oraz pies/wilk, czyli stworzenia nie mające celtyckiego rodowodu. Na drugim fragmencie widnieje wizerunek brodatego boga (być może Dagdy) trzymającego złamane koło, któremu towarzyszy postać w hełmie z rogami (według niektórych interpretacji starającego się wprawić koło w ruch). Otaczają ich rogaty wąż oraz po raz kolejny psy i gryfy.
       Istotnie wymienione już tu koło z wpisanym krzyżem ukośnym 4, 6 lub 8 ramiennym jest jednym z najstarszych symboli odwołujących się do kultu solarnego. Należy tu zaznaczyć, że zasadniczo różni się w swojej wymowie dysk (który pozostaje w bezruchu) od okręgu (który się porusza). W przypadku kultów solarnych istotnym elementem jest zasada ruchu. Odmianą koła solarnego jest swastyka będąca symbolem pośrednim pomiędzy krzyżem a kołem. Koło jest symbolem Słońca (jako sprawcy urodzaju) oraz jego ruchu po niebie.  Idea Słońca jako dwukołowego rydwanu jest jednym z najbardziej rozpowszechnionych pojęć starożytnych. Koło słoneczne to symbol należący do wielu kultur kręgu indoeuropejskiego - poza Celtami, pojawia się ono m.in. jako symbol nordyckiego boga Odyna lub znak kultu bóstwa solarnego Azji Mniejszej - Mitry.
       W sztuce celtyckiej ze względu na silne interakcje z kulturą rzymską, bóstwo słoneczne przejęło bardzo wiele z wyobrażeń niebiańskiego Jowisza. Na początku jedynie czasami rzymskiemu Jupiterowi towarzyszyło celtyckie imię Taranis lub Taranus, ale nie było ono związane z żadnym obrazem antropomorficznym. Z upływem czasu ten wizerunek coraz bardziej był wchłaniany i przetwarzany przez celtycką wyobraźnię - prezentuje to zjawisko np. statuetka Jowisza z okolic Rouen,  ukazanego w fryzurze i stroju w stylu galijskim. W sumie można wyróżnić dwa typy przedstawień bóstwa słonecznego: pierwszy to klasyczny wizerunek Jowisza dzierżącego celtyckie koło słoneczne, drugi natomiast to triumfujące bóstwo, zwycięzca zła, chtoniczna siła. Oba wyobrażenia łączy koło solarne, które jest identyfikowane jako obiekt kultu na długo przed okresem wpływów rzymskich, co nadaje bóstwom słonecznym rodzimą tożsamość. Na terenach Alzacji i Prowansji w swoich przedstawieniach Jowisz łączył symbolikę orła, pioruna (wpływy rzymskie) oraz koła szprychowego (celtyckie). Z kolei na południe od Muru Hadriana jego wizerunek przekształcił się w wojownika wyposażonego w hełm, tarczę legionisty, buławę oraz koło słoneczne.
Niemniej jednak badania w miejscu kultu w Parley Heath w Surrey w bardzo niewielkim stopniu „zanieczyszczonym” przez ikonograficzne wpływy rzymskie, zarówno w warstwie artystycznej jak i religijnej, nakazują rozszerzać ikonografię bóstwa solarnego. Na znalezionych tam paskach z brązu ukazana jest głowa boga słonecznego otoczonego krukami, dzikami, jeleniami i innymi zwierzętami - ta typowo celtycka zawiłość treściowa przedstawienia, może świadczy, że bóstwo to patronowało również cykliczności życia natury ze względu na powiązania rytmu życia z siłą promieni słonecznych czy też porami roku.
       Z kolei w Naix bóstwo solarne, według znajdującej się tam inwokacji utożsamiane z Jupiterem przedstawiono w towarzystwie Wielkiej Matki, a poza kołami słonecznymi posiadało dwa rogi obfitości, co należy interpretować jako połączenie kultu nieba z płodnością.
Przeważnie z dobrobytem, obfitością i płodnością kojarzone jest jednak rogate bóstwo tzw. Cernunnos i znany jest tylko jeden przypadek (celtyckiej srebrnej monety z Hampshire), gdzie pomiędzy porożem bóstwa umieszczone zostało koło słoneczne. Zazwyczaj te motywy występują całkowicie oddzielnie, nawet na słynnym kotle z Gundestrup rogate bóstwo i bóstwo solarne nie znajdują się obok siebie.
       Sprawę prób usystematyzowania ikonografii bóstwa solarnego dodatkowo komplikuje, pojawianie się koła słonecznego jako atrybutu innych bóstw, budując tym samym zawiły system zależności pomiędzy poszczególnymi bóstwami i odgrywanymi przez nich rolami w świecie celtyckim. Warto jednak podkreślić, że być może wynika to z dostrzegania przez Celtów mocy Słońca wpływającego na wszystkie przejawy życia na ziemi. Świetnym przykładem takiej zależności są motywy ikonograficzne bóstwa słonecznego i bóstwa z młotem (zazwyczaj utożsamianego z Silvanusem-Sucellusem) przenikające się w wielu miejscach kultu. Np. w przedstawieniu z Vernèques – obok młota i garnka z drzewem widoczne jest koło słoneczne. Jeszcze bardziej skomplikowany jest ołtarz z Aigus-Mortes (Gard), wg inskrypcji poświęcony został zarówno Jowiszowi (którego opisują pioruny i koła słoneczne) oraz Silvanusowi (posiadającego młot i garnek). Najbardziej zaskakujące jest, że w przedniej części ołtarza te trzy symbole łączą się ze sobą utrudniając interpretacje współdziałania tych dwóch bóstw. Interesującą rzecz natomiast zauważa badacz Boucher, który na podstawie analizy fizycznej poszczególnych zabytków wykazał podobieństwo pomiędzy Jowiszem a Sucellusem, nawet w zakresie rysów twarzy – oba bóstw są przedstawiane jako dojrzali majestatyczni mężczyźni o długich bujnych włosach i brodach. Z kolei w Vienne, w południowej Galii, w Dôle (Jura), na terenie Lyonu i Burgundii bóstwo łączy w swoich przedstawieniach motywy młota, beczki, kół słonecznych i symboli kosmicznych, co może budować wizerunek bóstwa odpowiedzialnego za produkcję wina oraz lecznictwo - dla czego wspólnym mianownikiem miała być potęga Słońca.
       Kult solarny zakrada się czasem do przedstawień bóstw kobiecych, przeważnie otoczonych symbolami płodności i macierzyństwa. Połączenie bóstw kobiecych (silnie związanych z płodnością Matki Ziemi) ze słońcem, czyli połączenie nieba z ziemią, to motyw znany wielu religiom (np. egipski mit o stworzeniu). Kluczem do celtyckiego połączenia dwóch tematów religijnych jest interpretacja słońca, które jak matka ma moc regeneracji, odnowy i ochrony. Jego promienie ogrzewają i przenikają w głąb ziemi by wydała plon. Być może reprezentuje ten ryt kultowy łączący słońce z płodnością, bogini wizualnie pokrewna klasycznej Wenus Pudica, czczona w Vichy (Allier) i Walbrook. Wizerunek nagiej, surowej, frontalnie ukazanej sylwetki kobiecej otaczają koła słoneczne, a w niektórych przedstawianiach koła pokrywają piersi, brzuch, uda i plecy bogini (być może w celu wzmocnienia przekazu połączenia mocy solarnej i płodności).


„Wenus Rextugenos”, z Fégréac, Butte de Bro, I/II w. n.e., terakota, wys. 13 cm, Nantes, Dobrée Departmental Museum

        W kontekście kultu solarnego przykładem trudnym do zinterpretowania jest natomiast zespół zabytków w Domburgu na wyspie Walcheren. Sanktuarium poświęcone bogini Nahalennia zostało tam odkryte w 1647 r., a na część ikonograficzną składało się ok. 50 płaskorzeźb. Niestety połowa spłonęła w pożarze w 1848 r., więc częściowo opracowanie tych zabytków polegało wyłącznie na szkicach i opisach sporządzonych w XIX w. Miranda Green zawraca uwagę na amulety na piersi bogini-matki i okręgi promieniste ponad jej głową. W kontekście tej grupy ikonograficznej Green uważa, że towarzyszący bogini pies jest też symbolem solarnym, choć zazwyczaj występuje jako zwierzę lunarne. Być może bóstwo z Domburgu łączyło swój kult z Jupiterem lub posiadało rangę bóstwa kosmicznego.
Kołami słonecznymi posługiwali się również najprawdopodobniej celtyccy wojownicy jako amuletem ochronnym w czasie bitwy o czym świadczy chociażby wizerunek wojownika z Fox-Amphoux. Z kolei odnaleziona duża ilość amuletów w kształcie kół słonecznych na dnie rzek m.in. Sekwany, Oise oraz Marne może też świadczyć, że ofiarowywano je w świątyniach lub wrzucano do rzek jako ofiary wotywne. Tym znakiem oznaczono też pochówki celtyckie, czego przykładem jest koło słoneczne znalezione w grobowcu w Dürrnbergu lub zdobienia w grobowcach w Mediomatinician w Alzacji. Być może w tym kontekście oznaczają światło rozpędzające mroki zaświatów lub też stanowiły obietnicę odrodzenia i nowego życia oraz podkreślały, że Słońce dominowało nie tylko na niebie ale również w podziemiach.
       Ideogramem solarnym jest również krzyż ukośny w kole lub bez niego. Przykład takiego oznaczenia pojawia się na wszystkich rzeźbach kamiennych z kompleksu rytualnego na Ślęży, czyli na Pannie z rybą (znanej też jako Piotr z rybą), na wizerunku niedźwiedzia/dzika,


Rycina: Niedźwiedź i Panna z rybą z "Schlesiens Vorzeit in Bild und Schrift", 1875r.

Mnicha (inaczej zwanego Kręglem) oraz Grzyba (Sobótki). Rosen-Przeworska neguje możliwość oznaczenia w ten sposób miejsca pogańskiego zajętego przez chrześcijan i uznaje za bardziej prawdopodobne oznaczenie miejsca kultu solarnego i wzmocnienia magii przedstawień rzeźbiarskich przez wsparcie ich siłami słonecznymi. Tego typu motywy odnaleźć można również na klamrach do kobiecych pasów zdobionych głowami koni (również symbol solarny) z terenów Żelec na Morawach oraz Stradonic w Czechach, które uznaje się za część ubioru kapłanek kultu słonecznego. Również sztylecik brązowy z rękojeścią w kształcie ślimacznic zdobiony krzyżami ukośnymi z Biskupina wiązany jest z operacjami lub zabiegami magicznymi, przy których wzywano być może solarne bóstwo. Jak wskazuje na to analiza ikonograficzna uzdrowienie niejednokrotnie łączono było w wierzeniach celtyckich z mocą promieni słońca mających możliwość regeneracji i odnawiania.

Interesująca jest żywotność ideogramu krzyża ukośnego zwłaszcza na terenach dzisiejszej Irlandii i Szkocji. Pojawia się jako czerwony ukośny krzyż św. Patryka na nieoficjalnej fladze Irlandii i biały ukośny krzyż św. Andrzeja na jednej z dwóch flag Szkocji tzw. Saltire. Warto też zwrócić uwagę, że omawiany symbol koła z wpisanym krzyżem równoramiennym na terenach Irlandii wraz z dotarciem tam chrześcijaństwa został przejęty przez nową religię jako krzyż słoneczny lub krzyż celtycki. Tylko z czasem doszło do modyfikacji – część krzyżowa została powiększona, przekraczając linie okręgu, przez co bardziej upodobniła się do krzyża łacińskiego - w ten sposób jeden z najstarszych znaków solarnych przetrwał w ikonografii do dzisiaj. Przykładami mogą być krzyże znajdujące się na wyspach w pobliży wybrzeża Szkocji: na wyspie Iona – krzyż św. Marcina (VIII w.) lub krzyż św. Jana z Kildalton na wyspie Islay. Z kolei René Guénon zaznacza, ze celtyckie koło słoneczne, które przetrwało do średniowiecza przejawia się nie tylko w wielkich kamiennych krzyżach, ale też w ornamencie oczkowym w romańskich kościołach oraz rozetach w zachodnich fasadach gotyckich katedr.

Wracając do celtyckich symboli solarnych jeszcze przed ukształtowaniem się spersonifikowanych wizerunków bóstw, to koń był czczony jako zwierzę solarne, dopiero później przekształcając się w atrybut łączony z bóstwami nieba przedstawianymi jako jeźdźcy. Bóstwami, które były wyobrażane pod postacią koni w świecie celtyckim był Teutates oraz Rudobis – czerwony koń, władca ognia (przedstawienie z Neuvy-en-Sullias). Koń w mitologii celtyckiej głównie utożsamiany był z boginią-matką Eponą, łączoną z zaświatami. Choć część badaczy sugeruje, że można przypuszczać, że wizerunki Epony z terenu wschodniej Galii i Nadrenii odnoszą się również do kultów solarnych, np. stela grobowa z Agassac (Dijon) prezentuje Eponę dosiadającą konia w towarzystwie półryb-półbyczków, ryb oraz otoczonej przez cztery koła słoneczne. Przypuszczalnie w tym przypadku Epona stała się upostaciowieniem światła rozpraszającego mroki zaświatów.

W połączeniu z kołem słonecznym koń jest bardzo popularnym motywem pojawiającym się na celtyckich monetach na terenie Galii i Brytanii. Poza tym wizerunki koni towarzyszą Apollo „Belenusowi” w sanktuarium Saint-Sabine (co znaczy „Jaśniejącemu”) jako atrybut niebiańskiego woźnicy, boga słońca i boskiego uzdrowiciela - po raz kolejny funkcja lecznicza łączy się z atrybucją  solarną. Związki z kultem solarnym można odnaleźć w wizerunkach też boskiego wojownika Marsa Segmo, któremu w Nuits St. Georges (było to najprawdopodobniej sanktuarium lecznicze!) poświęcano gliniana figurkę konia z napisem „Segmo”. Potwierdzeniem leczniczych zdolności celtyckiego Marsa może być również statuetka z Sauthbroom w Wiltshire. Mars w hełmie ściska w ręce dwa węże, które tutaj oddają swoje siły witalne i symbolizują odnowę i światło, wynurzenie się z głębin ziemi w kierunku światła dziennego i Słońca.

Z kolei Rosen-Przeworska podkreśla, że koń był oznaką sakralnej godności kobiet w kręgu kultu solarnego i wiąże z tym twierdzeniem zabytki takie jak: fibula wczesnolateńska z Janiny (Stopnica) oraz klamra do pasa kobiecego z Wszędzina, interpretując je jako elementy stroju kapłanek.

Na koniec warto wspomnieć, że symbolami solarnymi starszymi niż koń są ptaki wodne, zwłaszcza kaczki i łabędzie, ewentualnie żurawie.  Szereg fibul, torquesów, bransolet oraz klamer z protonami ptasimi odnaleziono głównie na terenie Śląska. Motywy ptaków wodnych często były łączone w dekoracji biżuterii celtyckiej z 4-szprychowymi kołami słonecznymi. Wyjątkowym przykładem symboliki ptaków wodnych jest posążek z I w.n.e. prezentujący boginkę rzeczną stojącą na barce z dziobem w kształcie głowy kaczki. Należy przypuszczać, że przedstawione tu bóstwo zwane Sekwaną miało związek z kultem solarnym na co wskazuje kaczka, ale też barka, która jest tak jakby synonimem wozu/rydwanu symbolizującego słońce.

Analizując pod względem ikonograficznym zabytki celtyckie można wyraźnie zauważyć, że kult solarny przenikał wszystkie aspekty rzymsko-celtyckiej kultury. Ostatecznie kult solarny, czy to w najprostszej postaci ideogramów takich jak koło słoneczne, krzyż ukośny, swastyka czy też symboli zwierzęcych tj. koń lub ptaki wodne, przenikał do przedstawień wszystkich bóstw celtyckich (które zasadniczo patronowały innym dziedzinom). Słońce stanowiło w mitologii Celtów (jak w wielu innych kręgach kulturowych) najważniejsza siłę sprawczą, początek życia, a co za tym idzie oznaczało płodność ziemi i człowieka, odrodzenia, uleczenia z choroby, cykle natury, dni, pór roku, życie człowieka w tym  wędrówkę dusz  oraz odnosiło się do światła rozświetlającego mroki zaświatów. Słońce łączone również z ogniem miało związek z oczyszczeniem i ochroną. Stanowiło silny amulet ochronny, którym posługiwali się w czasie bitew celtyccy wojownicy. Fakt, że wzory te przeniknęły do chrześcijańskiego średniowiecza i realizacji artystycznych następnych epok świadczy o ich silnym i trwałym zakorzenieniu w kulturze.

Na zakończenie abstrahując od zasadniczego tematu tego artykułu warto przypomnieć, że celtycka sztuka i kultura mają ciągle silny wpływ na wyobraźnie Europejczyków, przenikając w zaskakujące sposoby również do współczesnej kultury popularnej. Oczywiście chodzi o serie komiksów o przygodach Asterixa, Obelixa oraz pozostałych dzielnych Galów. W tym roku mija dokładnie 30 lat od pierwszego polskiego wydania obrazkowej powieści, stworzonej przez francuskiego pisarza polskiego pochodzenia - René Goscinny'ego (1926-1977) i francuskiego rysownika Alberta Uderzo (1927-2020), który w pierwszych latach publikacji perypetii odważnych Galów był krytykowany za upodobanie do rysowania bardzo wydatnych nosów swoim bohaterom. Dzięki temu artystycznemu duetowi niejeden czytelnik, kojarzy Galów z druidami, świętymi drzewami, menhirami, dzikami oraz Teutatesem. Pomimo, że miesiąc temu zmarł Alberto Uderzo, to kultowa seria jest ciągle oryginalnym przykładem współczesnej recepcji zawiłej i ciągle tajemniczej kultury celtyckiej.

 

Autorzy:

Anna Kulpa – historyk sztuki

Arkadiusz Urbaniec – historyk

Muzeum Regionalne Ziemi Limanowskiej