Muzeum Regionalne Ziemi Limanowskiej

Jarmark św. Marii Magdaleny

05 luty 2021
NA SŁUŻBIE EROSA


Miłość w sztuce nie zawsze odnośni się do przedstawień bogini Wenus, choć istotnie Śpiąca Wenus Giorgione (która była symbolem wrześniowego spotkania w ogrodzie dworskim w Limanowej w ramach wykładów „W Ogrodach Klio”) lub Narodziny Wenus Sandro Botticellego są dziełami ponadczasowymi i uniwersalnymi. Świat sztuki wydaje się być przepełniony niesamowitą ilością dzieł skupiających się na temacie miłości. Do kanonów sztuki wpisały się owszem wizerunki świętych kościoła katolickiego patronujących zakochanym, jednak przede wszystkim takie dzieła jak Amor i Psyche Antonia Canovy, Pocałunek Auguste Rodina (il. 1) czy malarska odsłona Pocałunku pędzla Gustava Klimta.

Jednak pośród tego fascynującego lasu wizji rzeźbiarskich i malarskich, próbujących zrozumieć miłość można na nowo odkryć dzieła zapomniane, zaskakujące niejednoznacznym podejściem do tematu. Jedno z takich dzieł znajduje się w Muzeum Sztuk Pięknych w Lipsku – jest to niewielki obraz (24x17 cm) najczęściej zwany Czarem miłosnym, przypisywany  tzw. Mistrzowi Dolnoreńskiemu (il.2).


Bohaterką obrazu nie jest bogini lecz smukła, naga późnogotycka piękność, która z gracją porusza się po wnętrzu niewielkiej komnaty. Młoda kobieta w lewej dłoni trzyma krzesiwo, którym krzesze ogień, prawą natomiast wyciska krople eliksiru z niewielkiej gąbki. Krople i iskry spadają na woskowe serce leżące w otwartej szkatule przed kominkiem. Według Wolfganga Hütta jest to nawiązanie do praktyki z nocy św. Andrzeja, kiedy to dziewczęta mogły podobno rzucać uroki na swych ukochanych. Nawet najwięksi mistrzowie pędzla łączyli w swoich dziełach elementy magii i czarów z erotyzmem, jak gdyby dla podkreślenia magicznego charakteru miłości oraz „ślepego zauroczenia”. Dlatego granica interpretacji opisywanego obrazu z Lipska kołysząca się pomiędzy naturalnym urokiem pięknej kobiety, a czarownicą znającą tajniki magii pozwalającej jej zdobyć mężczyznę wydaje się być bardzo cienka. Zwłaszcza gdy widz dostrzeże pewne symbole otaczające kobietę. Śpiący u jej stóp biały pies z jednej strony symbolizuje pożądanie oraz kuszenie do złego, z drugiej natomiast wierność i pobożność, co w tym konkretnym przypadku chyba należałoby zinterpretować jako „uśpioną wierność”. Z kolei rozrzucone po podłodze kwiaty kojarzą się z kobiecym powabem, ale też zdolnością przygotowywania napojów miłosnych. O sile roślin jako afrodyzjaków przypomina Stanisław Kobielus w wielu miejscach książki Florarium christianum np.: Ze świeżego korzenia [lubczyku] sporządzano napoje miłosne, którym nie mogły się podobno oprzeć najbardziej harde dziewczęta. Z kolei one dodawały lubczyk do wody podczas kąpieli, gdy pragnęły usidlić młodzieńca. Kwiaty w Czarze miłosnym też nie są przypadkowe, wystarczy rozpoznać w prawym dolnym rogu konwalię, która poza tym, że już w średniowieczu była środkiem dodającym urody (wybielała piegi), była też wykorzystywana do warzenia eliksirów miłosnych. Również płonący w kominku ogień posiada dwa znaczenia i jest zarówno oznaką pasji oraz namiętności, ale też działania złych mocy. Tych kilka krótkich uwag nie wyczerpuje oczywiście potencjału znaczeń ukrytych w tym niewielkim dziele. Mistrz z końca XV wieku ukrył tam tajemnicę potęgi miłości pomiędzy naturalnym kobiecym pięknem, a siłami magicznymi.  

Kojarzenie miłości z czarami towarzyszyło twórcom także w kolejnych epokach. Renesansowy twórca Cesare Ripa w swojej Ikonologii namiętność miłosną obrazuje (za Owidiuszem) jako czarodziejkę Kirke zdolną przemienić ludzi wedle własnej woli z prętem i napojem miłosnym w kubku, w otoczeniu lwów, niedźwiedzi, wilków, dzików i psów (il. 3). Ripa wyjaśnia: To, że owe rozmaite zwierzęta i kupa głazów, a także wspomniana postać [Kirke] wyrażają namiętność miłosną, znaczy, że zawłada ona ludźmi, co łatwo wpadają w sidła upodobania do przyjemności i rozkoszy zmysłowych, które mroczą im umysły i odbierają ze szczętem rozum, skutkiem czego stają się oni podobni tępym bydlętom.


Jednak temat miłosny przenikał znacznie więcej dziedzin sztuk pięknych, również rzemiosło artystyczne, gdzie estetyka w jeszcze większej mierze spotykała się ze znakami magicznymi. Skoro temat krąży na krawędzi miłości i czarów przykładem tego może być motyw tzw. serca wiedźmy wykorzystywanego między innymi w jubilerstwie. Tradycyjne serce w tym przypadku ma prawie zawsze ogonek skręcony w prawą stronę i było kształtem znanym w  ornamentyce już w XV wieku.  Popularność zyskało w Szkocji w XVII wieku, kiedy stało się znane jako Luckenbooth odstraszające złe duchy. Najprawdopodobniej w XVIII wieku broszki w kształcie serca wiedźmy stały się podarunkiem pomiędzy kochankami symbolizującymi dowód „zaczarowania” (il. 4). A z czasem serce wiedźmy zwieńczyła korona, która oznaczała, lojalność i posłuszeństwo osoby zakochanej wobec „władczyni rzucającej urok miłosny”.


Serce nawet wiedźmy jest jednakże symbolem bardzo klasycznym, bardziej zaskakujące znaki można odkryć po raz kolejny przyglądając się kolekcji dewizek w Muzeum Regionalnym Ziemi Limanowskiej. Jednym z najnowszych nabytków kolekcji przekazanym w darowiźnie przez Czesławę i Jacka Żuławskich, jest delikatna srebrna dewizka, subtelnie dekorowana pięknie stylizowaną głową węża pokrytą emalią. W przypadku wspomnianej dewizki należy jeszcze przeprowadzić analizę porównawczą w zakresie ornamentyki jednak jest to ciekawy motyw, który przypomina o pewnym zapomnianym symbolu miłosnym.

Pierścienie, bransolety, łańcuszki czy dewizki dekorowane motywami węża, wysadzane szmaragdami lub pokryte niebieską emalią miały oznaczać wieczną miłość. Taka specyficzna symbolika miała związek  z wydarzeniem z 1839 roku, kiedy to książę Albert wręczył Wiktorii pierścień zaręczynowy w kształcie węża ozdobionego szmaragdami. Moda, która się wtedy pojawiła panowała nieprzerwanie do początku XX wieku. I w tym wypadku mamy kilka obliczy znaku - według Słownika symboli Władysława Kopalińskiego wąż zazwyczaj w kulturze chrześcijańskiej utożsamiany był ze złem i upadłym aniołem, w świecie starożytnym oznaczał zmysłowość i uczucia. Echem tego odległego znaczenia, które w specyficzny sposób powróciło do łask w 1 poł. XIX w. są fragmenty traktatu Kyranides o magicznych właściwościach roślin, zwierząt i kamieni z II w., gdzie autor podaje, że serce [węża] zawinięte w skórę jelonka i zawieszone jako talizman na szyi przydaje uroku miłosnego.   

Powracaj do kolekcji dewizek (il.5) innym interesującym motywem będącym jakby rzecznikiem uczuć miłosnych jest tzw. węzeł kochanków (w niektórych przypadkach przybierający formę dwóch węzłów na podwójnej wstążce, z podwójnymi zakończeniami). Dewizkę typu fob chain zdobi miedziany stylizowany węzeł, pośrodku którego został osadzony rubin i zapewne właścicielowi lub właścicielce miała zapewnić miłość i wierność. Węzeł wraz ze splecionymi dłońmi (dexterium iunctio) jako symbol był obecny w biżuterii symbolicznej w obrzędach weselnych, odwołując się niejednokrotnie również do dziewictwa panny młodej. Węzeł, który niemal wszędzie na świecie był traktowany jako amulet chroniący uczucia ma też ciekawą etymologię, na którą zwraca uwagę Mircea Eliade. Węzeł kojarzony też z czynnością pętania, w wielu językach odnosi się również do wyrażania czarów, np. greckie „katadéo” oznacza „mocno spętać”, a także „spętać przez rzucenie uroku, zasupłując węzeł” (stąd „katadesmos” – „sznur”, „rzucić urok”; łacińskie „fascinum” – „uroki”, „czary”, spokrewnione jest z „fascia” –„przepaska”, „wstęga” i z „fascis” – „wiązka”.


Dzięki podróży przez powiązania pomiędzy słowem węzeł, a pętaniem magicznym można by powrócić do obrazu, który rozpoczął te krótkie rozważania. Ponowne uważne obejrzenie obrazu Czar miłosny sprawia, że dostrzega się białe wstęgi wijące się po komnacie wokół kobiety. Pozbawione są one znanych w średniowieczu inskrypcji, które mogłyby być utożsamiane ze słowami wypowiadanymi przez postacie występujące na obrazie. Brak ten jest zastanawiający, ale można w tym miejscu postawić hipotezę, że wstęgi są zobrazowaniem więzów, które spętają nieszczęsnego młodzieńca urokiem miłosnym, gdy tylko przekroczy próg i wejdzie do komnaty. W tym ujęciu miłość jawi się jako pułapka, co prowadziłoby po raz kolejny do Słownika symboli Kopalińskiego, gdzie sieć wyraża w obrazowy sposób zarówno sidła jak i miłość, kobietę, przebiegłość  oraz magiczną władzę. 

Symbole miłosne jak i w ogóle symbole to w dużej mierze zapomniany język, którym posługiwała się przeszłość. Obecnie z trudem odkrywa się ich niezwykłe bogactwo znaczeniowe. Andrzej Osęka w zbiorze esejów Sztuka z dnia na dzień pisze:  Symbolu nie można bowiem bezkarnie oddzielić  od jego interpretacji; więcej – aby symbol istniał nadal w świadomości społecznej, trzeba akt interpretacji wciąż odnawiać.

 

Opis grafik:

  1. August Rodin, Pocałunek, ok. 1882 r., marmur, Muzeum Rodina w Paryżu.
  2. Mistrz Dolnoreński, Czar miłosny, ok. 1470-80, tempera, Muzeum Sztuk Pięknych w Lipsku
  3. Antonio Tempesta, Czarodziejka Kirke z Metamorfoz Owidiusza, XVII w., akwaforta, kolekcja prywatna.
  4. Broszka w kształcie „serca wiedźmy”, ok. 1790 r., złoto i granaty, kolekcja prywatna.
  5. Detal z motywem „węzła kochanków” z dewizki typu fob chain MRZL.HT.540, pocz. XX w., miedź i rubin, ze zbiorów Muzeum Regionalnego Ziemi Limanowskiej.

 

Tekst: Anna Kulpa – historyk sztuki