Muzeum Regionalne Ziemi Limanowskiej

Jarmark św. Marii Magdaleny

16 kwiecień 2021
UPODMIOTOWIENIE DŁONI

Twórca jest ludzką, miniaturową kopią Stwórcy - jego ręka tworzy nowe formy i światy. Sama dłoń w sztuce jest motywem o niesamowitym wręcz bogactwie znaczeń.
W zbiorach Muzeum Regionalnego Ziemi Limanowskiej znajduje się dewizka (kilkakrotnie już prezentowana jako szczególny obiekt muzealny) z zawieszką w kształcie otwartej dłoni. W krótkim tekście „Hamsa, fuku i cornicello czyli amulety ochronne…” było podkreślone, że „symbol w kształcie otwartej dłoń, używany był najczęściej jako znak ochronny, mający na celu bronić przed „złym okiem”, przynosić szczęście, radość, zdrowie i powodzenie. Hamsa znana jest także pod nazwą: ręka Miriam, ręka Marii lub ręka Fatimy”.

Manus Dei (ręka Boga) w sztuce wczesnochrześcijańskiej i w okresie średniowiecza była najważniejszym symbolem obecności Boga w najważniejszych momentach dziejów świata i zbawienia, określając sacrum wkraczające w przestrzeń profanum. Reliefy na sarkofagach iluminowane manuskrypty, monumentalne freski czy świetliste witraże są naznaczano w ten sposób obecnością Stwórcy.  Wystarczy chociażby przypomnieć mozaikę (jedna z spośród wielu) zdobiącą wnętrze kościoła San Vitale w Rawennie (VI w.) prezentującą scenę składania ofiar przez Abla i Melchizedeka, którzy unoszą dary w kierunku dłoni wyłaniającej się z nieba ponad ołtarzem.

Wraz z rozwojem średniowiecza dłoń ze znaku określającego byt przekraczający ludzkie myślenie, wzrok, dłuto i pędzel artystów kieruje się ku dłoni ludzkiej, pokrytej delikatną skóra pod którą tętni życie. A twórca późnego gotyku Wit Stwosz (1447/1448-1533) w drewnie lipowym ożywił piękno ziemskie w skali dotąd nieprzeczuwanej. Omdlewające, smukłe i wypielęgnowane dłonie osuwającej się w ramiona Apostoła zasypiającej Maryi są delikatnością w gąszczu ekspresyjnej rozpaczy załamujących się męskich, spracowanych rąk.

Ale po raz pierwszy rolę dłoni w charakteryzowaniu portretowanej postaci w pełni docenił i wyeksponował Andrea del Verrocchio (1435-1488) w popiersiu Damy z kwiatami konwalii. W ślady mistrza podążył, szybko go przewyższając Leonardo da Vinci (1452-1519) malując zagadkowe portrety Cecylii Gallerani i Lisy Gherardini (?), które niezmiennie intrygują badaczy. Z kolei w odległej od słońca Italii Norymberdze Albrecht Dürer (1471-1528) ciągle i ciągle w studiach i szkicach powracał do tego motywu, mierząc się, być może w pełni świadomie z motywem symbolizującym twórczość artystyczna skryta w dłoni trzymającej pędzel.

Jednak nie zatrzymując się w tym momencie na bogactwie całych wieków malarstwa i rzeźby europejskiej (niesłusznie może omijając asymetryczne dłonie ojca w Powrocie syna marnotrawnego autorstwa Rembrandta) uwagę należy skupić na Ręce Boga będącej dziełem Augusta Rodina (1840-1917). Kryje się w niej esencja sensów i znaczeń przemierzającym od średniowiecznego ducha wielbiącego boską moc lepiącą człowieka, aż po autonomie artystycznego ducha z surowego kamienia wydobywającego żywe formy.

O dłoniach tego artysty „pochylonego ku swemu wnętrzu i wsłuchanemu we własną głębie” najwyraziściej pisze Rainer Maria Rilke w 1903 roku: „Istnieją w dziełach Rodina ręce, samodzielne, małe ręce, żywe, mimo iż nie należą do jakiegokolwiek ciała. Ręce, które się wznoszą, złe i rozdrażnione, ręce, których pięć najeżonych palców zdaje się szczekać na podobieństwo pięciu gardzieli Cerbera. Ręce, które chodzą, ręce śpiące i ręce, które budzą; zbrodnicze, dziedzicznie obciążone ręce i takie, które są zmęczone, które niczego już nie chcą i ułożyły się w jakimkolwiek zakamarku niczym chore zwierzęta wiedząc, że nikt im pomóc nie może. Ręce są już jednak skomplikowanym organizmem, delta, do której spływa z odległych sfer mnóstwo życia, żeby wlać się w potężny strumień czynu. Istnieje cała historia rąk, posiadają one istotnie swą własną kulturę, osobliwe swoje piękno; przyznaje im się prawo posiadania własnego rozwoju, własnych pragnień, uczuć, nastrojów, predylekcji”. I tak oto widząc tą mnogość alternatywnych światów i historii Rodin za Ręką Boga tworzy Rękę Diabła, wznoszącą się ku niebu Katedrę ze splecionych dłoni oraz kombinację dłoni zwanych dłońmi pianisty, oddając im za pomocą dłuta całkowicie prawo do własnego istnienia.

Detal w sztuce, który umyka oczom widza, a tak wiele może powiedzieć skryty może być w dłoni, niczym najskrytszy sekret życia, tworzenia, czy nawet sensu istnienia człowieka.

 

Dłonie Maryi, detal z Ołtarza Zaśnięcia NMP w Krakowie autorstwa Wita Stwosza, 1477-1489.  

 

Anna Kulpa – historyk sztuki